Dźwięk filmowy
jest zwykle doświadczeniem słuchowym, a jego materialny zapis pozostaje poza
polem widzenia widza. W analogowej kopii 35 mm optyczna ścieżka dźwiękowa
biegnie wąskim pasem obok obrazu i podczas projekcji służy urządzeniu
odczytującemu, nie zaś oku odbiorcy. W moim projekcie właśnie ten techniczny,
marginalny element staje się punktem wyjścia. Zeskanowany zapis zostaje
wyprowadzony poza funkcję użytkową, radykalnie powiększony i przekształcony
w autonomiczny, wielobarwny obraz. Historia kina, technologia dźwięku,
materialność archiwum i osobiste doświadczenie fotografii konceptualnej
spotykają się tutaj w jednym polu: “obrazie dźwięku”
Historyczne tło
projektu traktuję nie jako encyklopedyczny przegląd dziejów kina, lecz jako
historię zmieniającej się relacji obrazu i dźwięku. Od muzyki wykonywanej na
żywo w kinie niemym, poprzez narodziny filmu dźwiękowego i optyczny zapis na
taśmie, aż po eksperymenty artystów, którzy uczynili sam zapis dźwięku
tworzywem sztuki. Podstawę tej części stanowią przede wszystkim monografie,
rozdziały w publikacjach naukowych, katalogi wystaw i drukowane opracowania
techniczne. Informacje o konkretnych taśmach i procesie powstawania cyklu
pochodzą natomiast z mojego archiwum i bezpośrednich relacji osób, od
których materiały otrzymałam.
Od kina niemego do filmu dźwiękowego. Bydgoszcz i historia “słyszenia
obrazu”
Określenie „kino
nieme” jest wygodnym skrótem historycznym, ale nie powinno być utożsamiane z
ciszą. Rick Altman, analizując praktyki epoki kina niemego, pokazuje wielość
form akompaniamentu: od pojedynczych instrumentów i komentatorów po
rozbudowane zespoły. Dźwięk istniał więc obok obrazu, lecz był wytwarzany w
przestrzeni seansu i nie stanowił jeszcze mechanicznie zespolonej części
kopii filmowej.[1]
Bydgoszcz wpisuje
się w tę historię od początku lokalnej kultury filmowej. Mariusz Guzek w
monografii „Filmowa Bydgoszcz 1896–1939” rekonstruuje rozwój miejskich
kinematografów, repertuaru i obyczaju chodzenia do kina. Wśród ważnych
punktów tej historii znajduje się uruchomiony w 1908 roku przez Wacława
Szkaradkiewicza Moderne Theater przy ul. Gdańskiej. Wczesnym projekcjom
towarzyszyła muzyka wykonywana na żywo. W dwudziestoleciu międzywojennym
kino stawało się w Bydgoszczy trwałym elementem miejskiej kultury i
codzienności.[2]
Szczególnie ważny
dla mojego projektu jest moment przełomu dźwiękowego. W osobnym studium
Guzek opisuje lata 1930–1933 jako okres stopniowej technicznej transformacji
bydgoskich kin. Za jedno z wydarzeń otwierających nowy etap uznaje pokaz „Białych
cieni” Williama S. Van Dyke’a w kinie Nowości 22 maja 1930 roku. W kolejnych
miesiącach aparaturę dźwiękową instalowano w następnych salach. Nie był to
zatem jednorazowy skok, lecz proces, w którym dotychczasowe praktyki muzyki
na żywo spotkały się z nową technologią synchronizacji i reprodukcji dźwięku.[3]
W szerszej
historii kina przejście to obejmowało zarówno systemy, w których dźwięk
odtwarzano z osobnego nośnika, jak i rozwiązania sound-on-film, gdzie zapis
dźwiękowy został umieszczony na tej samej taśmie co obraz. To właśnie ta
druga zasada jest kluczowa dla mojego projektu: dźwięk nie tylko towarzyszy
obrazowi, ale zostawia na nośniku materialny, fotograficzny ślad.[4]
Powojenna historia
bydgoskich miejsc projekcji prowadzi między innymi do Kinoteatru Adria przy
ul. Toruńskiej 30. Drukowana publikacja jubileuszowa „70 lat
Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy 1954–2024” przypomina, że
kino Adria uruchomiono 18 marca 1958 roku w strukturze Wojewódzkiego Domu
Kultury. Działało jako kino społeczne, było miejscem przeglądów, festiwali,
maratonów i klubów dyskusyjnych. Z czasem modernizowano zarówno projekcję,
jak i warstwę dźwiękową; w 1993 roku zainstalowano system Dolby Stereo SR.
Dla mojego projektu Adria jest jednak ważna przede wszystkim jako konkretne
miejsce lokalnej pamięci filmowej i punkt pochodzenia części zachowanego
materiału.[5]
Materiał filmowy, który stał się tworzywem pracy
Punktem wyjścia
nie jest komputerowo wygenerowana wizualizacja fali dźwiękowej, lecz
autentyczny materiał filmowy. Pracuję z fragmentami kopii 35 mm, które
należały do rzeczywistego obiegu projekcyjnego. Część taśm pochodzących z
Kinoteatru Adria otrzymałam dzięki Robertowi Szamałkowi; kolejne materiały
przekazał mi Marek Maciejewski. Dlatego pochodzenie nośnika nie jest dla
mnie neutralną informacją techniczną. Każdy fragment niesie historię miejsca,
projekcji, ludzi i urządzeń, przez które przechodził.[11]
Wśród materiałów
rozpoznaję między innymi fragmenty „Akademii Pana Kleksa” oraz „Hanami –
Kwiat wiśni”. W jednej z kopii związanych z Adrią zachowały się przede
wszystkim napisy i oznaczenia techniczne, w tym informacja odnosząca się do
stereofonicznego zapisu; bez jednoznacznego tytułu traktuję ten materiał
jako archiwalny fragment kopii kinowej, nie próbując dopisywać mu
identyfikacji, której sam nośnik jeszcze nie potwierdza. W projekcie
istotniejszy od pełnej filmografii okazuje się sam fakt, że dźwięk zapisany
przed laty na wąskim pasie 35 mm może zostać odzyskany jako obraz.[11]
Szczególne
znaczenie ma dla mnie historia Marka Maciejewskiego. Z jego relacji wynika,
że jeszcze w okresie licealnym uczestniczył w pracy przy projekcji filmów.
Dzisiaj zajmuje się zawodowo akustyką, realizacją dźwięku i nagłośnieniem
wydarzeń; jego firma M-Akustik. W tej biograficznej ciągłości widzę ciekawą
klamrę: od analogowej taśmy i kina do współczesnej techniki dźwięku.
Materiał archiwalny nie jest więc anonimowym odpadem po nieużywanej
technologii, lecz częścią pamięci ludzi, którzy z obrazem i dźwiękiem
pracowali.[11]
Optyczny zapis dźwięku na taśmie filmowej
Klasyczny optyczny
zapis dźwięku jest zapisem fotograficznym. Sygnał akustyczny zostaje
przekształcony w sygnał elektryczny, następnie steruje światłem
naświetlającym wąski pas filmu. Podczas projekcji fotokomórka odczytuje
zmiany światła przechodzącego przez tę ścieżkę, a sygnał zostaje ponownie
przekształcony w dźwięk. W technicznym podręczniku „Motion Picture Sound
Engineering”, wydanym w 1938 roku przez Research Council Academy of Motion
Picture Arts and Sciences, rozróżniano przede wszystkim zapis variable area
i variable density. To rozróżnienie do dziś pozostaje podstawowe dla
rozpoznawania analogowych ścieżek optycznych.[6]
Variable
Density — zapis gęstościowy - Zapis gęstościowy stosowano w dźwiękowych
kopiach filmowych, między innymi na taśmach 35 mm i 16 mm. Ma on postać
pasa o względnie stałej szerokości, w którym zmienia się stopień
zaczernienia, czyli gęstość optyczna obrazu fotograficznego. Informacja
dźwiękowa jest utrwalona właśnie w tych zmianach: jaśniejsze i
ciemniejsze partie ścieżki przepuszczają różną ilość światła, co pozwala
aparaturze odczytującej odtworzyć zapisany sygnał.
Variable
Area — zapis powierzchniowy- Zapis powierzchniowy, również stosowany na
taśmach 35 mm i 16 mm, wyróżnia się wyraźnym, falującym lub zygzakowatym
konturem. W przeciwieństwie do zapisu gęstościowego informację dźwiękową
niesie tu zmienna szerokość obszarów jasnych i ciemnych, a nie zmiana
ich stopnia zaczernienia. Powstają w ten sposób charakterystyczne
przewężenia i rozszerzenia, układające się w czytelny rytm graficzny. To
właśnie ten rodzaj zapisu jest najbliższy formom wykorzystywanym w moim
cyklu — jego techniczna struktura staje się punktem wyjścia do budowania
autonomicznego obrazu.
Optyczny
zapis stereofoniczny - W późniejszych kopiach kinowych, zwłaszcza na
taśmie 35 mm, stosowano optyczny zapis stereofoniczny. Przyjmuje on
postać dwóch równoległych przebiegów, najczęściej wykonanych w technice
zapisu powierzchniowego. Nie jest więc odrębną zasadą rejestracji, lecz
rozwinięciem zapisu optycznego, umożliwiającym utrwalenie informacji
stereofonicznej, również z wykorzystaniem kodowania matrycowego.
Wizualnie tworzy układ sąsiadujących ze sobą struktur, których kontury
mogą różnić się rytmem i kształtem.
Zapis
magnetyczny - Zapis magnetyczny umieszczano na paskach warstwy
magnetycznej naniesionych na taśmę filmową lub na osobnym nośniku
magnetycznym. Widoczny jest jako pas materiału, ale nie ujawnia
przebiegu dźwięku w postaci fotograficznego rysunku. Informacja zostaje
utrwalona w zmianach namagnesowania, których nie można rozpoznać podczas
zwykłego oglądania czy skanowania powierzchni. Dlatego ten sposób
rejestracji, choć również materialny, nie dostarcza takiego bezpośrednio
widzialnego śladu dźwięku jak zapis optyczny.
W prezentowanym
cyklu najważniejszy jest analogowy zapis optyczny, ponieważ właśnie on
posiada czytelną strukturę graficzną. Jego kształt nie jest dekoracyjnym
symbolem dźwięku, lecz skutkiem fizycznego procesu rejestracji. Dlatego w
powiększeniu nie oglądamy „rysunku inspirowanego dźwiękiem”, tylko ślad,
który powstał w bezpośrednim związku z konkretnym sygnałem akustycznym.[6]
Taśma 35 mm – materialny nośnik obrazu, dźwięku i pamięci
Taśma filmowa jest
przedmiotem. Ma podłoże, emulsję, perforację, ścieżkę obrazu i – w kopiach
dźwiękowych – ścieżkę dźwięku. Podlega zużyciu, zarysowaniu, zabrudzeniu,
kurczeniu i procesom chemicznego starzenia. „The Film Preservation Guide”
National Film Preservation Foundation oraz podręcznik Paula Reada i
Mark-Paula Meyera poświęcony restauracji filmu przypominają, że historia
kinematografii jest również historią zmieniających się podłoży: od
łatwopalnej nitrocelulozy przez tzw. safety film na bazie octanowej po
wytrzymałe nośniki poliestrowe.[7]
W mojej pracy ta
materialność nie jest czymś, co należy usunąć w procesie cyfrowego „oczyszczania”.
Przeciwnie: interesuje mnie fakt, że dany zapis znajdował się na konkretnej
kopii, przesuwał się przez mechanizm projektora i uczestniczył w realnych
seansach. W skali oryginału ślad jest drobnym elementem technicznym. Po
zeskanowaniu i powiększeniu może ujawnić nieregularności, różnice
zaczernienia i rytm, których widz kina nigdy nie oglądał bezpośrednio.
Archiwum zaczyna mówić nie tylko treścią filmu, lecz także własną materią.
Inspiracje - Wojciech Bruszewski
Moje
zainteresowanie takim sposobem myślenia o fotografii ma źródło osobiste. W
2000 roku realizowałam dyplom fotograficzny na kierunku grafika Wydziału
Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w Zakładzie
Plastyki Intermedialnej, w pracowni profesora Wojciecha Bruszewskiego.
Zawsze fascynowało mnie nie tylko to, co profesor przedstawiał lecz przede
wszystkim sposób, w jaki o swoich eksperymentach mówił. W jego podejściu
obraz nie musiał być celem samym w sobie. Równie ważne – a często ważniejsze
– było pytanie postawione medium, mechanizm poznania, relacja między
aparatem, zapisem i rzeczywistością. Właśnie z tego doświadczenia wywodzi
się w dużej mierze moje własne zainteresowanie fotografią konceptualną.
Bezpośrednim
historycznym punktem odniesienia pozostają „Fotografie dźwięków” Wojciecha
Bruszewskiego z 1971 roku. Janusz Zagrodzki w katalogu „Wojciech Bruszewski.
Fenomeny percepcji” opisuje, że artysta, odwołując się do ścieżki dźwiękowej
towarzyszącej kadrom filmowym, tworzył na rolkach papieru fotograficznego
wielkoformatowe „Fotografie dźwięków”. Po raz pierwszy pokazał je 15
stycznia 1972 roku na wystawie „12” w Galerii Permafo we Wrocławiu. Sam gest
był niezwykle prosty i zarazem radykalny: element techniczny filmu został
wydzielony, powiększony i potraktowany jak samodzielna fotografia.[8]
Michał Libera i
Daniel Muzyczuk, analizując prace dźwiękowe Bruszewskiego w książce „Wojciech
Bruszewski. Across Realities”, podkreślają jego zainteresowanie narzędziami
słuchania, reprezentacji i zapisu. W ich interpretacji „Fotografie dźwięków”
są czymś więcej niż wizualizacją: artysta zawierza materialnemu zapisowi i
bada mechanizmy, przez które dźwięk staje się dostępny poznaniu. Jest to
szczególnie bliskie temu, czego nauczyłam się w pracowni Profesora –
przekonaniu, że fotografia może być nie tyle przedstawieniem świata, ile
narzędziem zadawania pytań o sam sposób jego rejestracji.[9]
W tym miejscu moja
praca świadomie podejmuje dialog z Bruszewskim, ale nie pozostaje
powtórzeniem jego gestu. Jego kompozycje operowały czernią i bielą, zgodnie
z analitycznym, oszczędnym charakterem pracy. Ja zachowuję czarny zapis
ścieżki jako rdzeń kompozycji, lecz wprowadzam rozbudowane pole koloru. Jest
to dla mnie decyzja szczególna, ponieważ w swojej praktyce fotograficznej
zdecydowanie częściej wybieram czerń i biel. Kolor pojawia się wtedy, kiedy
jest naprawdę potrzebny. W tym cyklu stał się konieczny, bo jest częścią
samej koncepcji.
Inspiracje - awangardowe eksperymenty przełomu lat 20. i 30.
Historia
artystycznego zainteresowania graficznym zapisem dźwięku sięga jednak
wcześniejszego okresu. Andrey Smirnov w książce „Sound in Z. Experiments in
Sound and Electronic Music in Early 20th Century Russia” rekonstruuje
niezwykły rozdział rosyjskiej i radzieckiej awangardy: rozwój graphical
sound, czyli dźwięku graficznego, na przełomie lat dwudziestych i
trzydziestych XX wieku. W tych doświadczeniach artyści i wynalazcy
wykorzystywali zasadę optycznego filmu dźwiękowego w odwrotnym kierunku niż
w mojej pracy: projektowali obraz po to, aby urządzenie odczytało go jako
dźwięk.[10]
Arsenij Awraamow
rozwijał w latach 1929–1930 metodę określaną jako ornamental sound.
Geometryczne profile i ornamenty były fotografowane w obszarze ścieżki
dźwiękowej, a następnie odczytywane przez aparaturę jako sygnał akustyczny.
Obraz przestawał więc reprezentować dźwięk – zaczynał go wytwarzać.[10]
Nikołaj Woinow,
działający na początku lat trzydziestych, rozwijał tzw. paper sound.
Precyzyjnie przygotowane papierowe formy i wycinanki fotografowano na film,
uzyskując kontrolowane struktury brzmieniowe. Jewgienij Szołpo poszedł w
stronę urządzenia Variophone: pomysł powstał około 1930 roku, a pierwsze
konstrukcje rozwijano od 1931 roku. Obracające się elementy z graficznie
określonymi profilami fal były przenoszone fotograficznie na taśmę,
umożliwiając syntetyczne kształtowanie wysokości i barwy dźwięku.[10]
Boris Jankowski w
latach 1932–1935 rozwijał własne eksperymenty z analizą widmową i
syntetyczną akustyką. Interesowała go możliwość rozkładania złożonego
brzmienia na składowe, przekształcania ich i ponownej syntezy. W jego
działaniach graficzny zapis stawał się niemal modelem obliczeniowym dźwięku.
Wspólnym mianownikiem tych praktyk była wiara, że granica między tym, co
widzialne i słyszalne, nie jest stała, lecz może zostać technologicznie
przekształcona.[10]
Nie traktuję tych
eksperymentów jako prostego, udokumentowanego łańcucha bezpośrednich wpływów
prowadzącego do Bruszewskiego i dalej do mojego cyklu. Bardziej interesuje
mnie genealogia problemu. Libera i Muzyczuk także umieszczają Bruszewskiego
w szerszej tradycji badań obrazu, dźwięku i optycznej syntezy, zaznaczając,
że taka wspólnota problemów nie musi oznaczać świadomego cytowania
poprzedników. To pozwala zachować historyczną ciągłość bez upraszczania
relacji artystycznych.[9]
Inspiracje : Ruttmann, Pfenninger, Fischinger i Moholy-Nagy
Podobne pytania
pojawiały się niemal równolegle poza Związkiem Radzieckim. Thomas Patteson w
książce „Instruments for New Music. Sound, Technology, and Modernism”
opisuje europejskie eksperymenty z optycznym filmem dźwiękowym jako część
szerszej modernistycznej fascynacji możliwością komponowania bezpośrednio w
medium technicznym. Filmowa taśma przestawała być jedynie nośnikiem gotowego
nagrania; stawała się narzędziem kompozycji.[12]
Walter Ruttmann w
„Weekend” z 1930 roku wykorzystał zapis dźwięku na filmie jako materiał
montażowy, tworząc kompozycję akustyczną bez tradycyjnego obrazu ekranowego.
Rudolf Pfenninger na początku lat trzydziestych rozwijał tzw. tönende
Handschrift – „dźwięczne pismo” – konstruując graficzne przebiegi, które po
fotograficznym przeniesieniu na ścieżkę stawały się dźwiękiem. Oskar
Fischinger w 1932 roku sformułował ideę „Klingende Ornamente”: ornamentalne
formy na krawędzi taśmy były zarazem obrazem i potencjalnym brzmieniem. W
podobnym kręgu eksperymentował László Moholy-Nagy, wykorzystując znaki i
formy graficzne w „Tönendes ABC”.[12]
Ta historia
ujawnia kilka odmiennych kierunków. U Awraamowa, Pfenningera czy Fischingera
obraz jest projektowany po to, aby stać się dźwiękiem. U Bruszewskiego
istniejący dźwięk zostaje potraktowany jako gotowa fotografia i oddzielony
od słyszalności. W moim projekcie do tego odwrócenia dochodzą jeszcze
archiwum, pamięć konkretnej kopii, cyfrowe skanowanie, radykalne
przeskalowanie i kolor. Każdy etap przesuwa akcent z technologii reprodukcji
w stronę autonomicznego doświadczenia obrazu.
Jedna klatka dźwięku – od kilku milimetrów
Cykl składa się z
piętnastu wielobarwnych kompozycji. Każda powstaje z bardzo krótkiego
odcinka optycznej ścieżki dźwiękowej konkretnej taśmy 35 mm – w konstrukcji
projektu traktowanego jako zapis odpowiadający jednej klatce filmu. Po
zeskanowaniu czarny ślad zostaje wyizolowany i rozwinięty do pionowego
formatu około 147 × 320 cm. Kilkumilimetrowy fragment staje się zatem
obrazem o wysokości przekraczającej trzy metry. (Przy źródłowej szerokości
ścieżki około 2–3 mm i szerokości gotowej pracy 147 cm zapis zostaje
powiększony w osi szerokości około 490–735 razy. Przy przyjęciu 3 mm jest to
ok. 490×; przy 2 mm – ok. 735×. Nie chodzi o porównanie do skali człowieka,
lecz o zmianę hierarchii informacji: detal przeznaczony dla aparatury
projekcyjnej zostaje przekształcony w główne pole obrazu.)
Pierwszym poziomem
pracy jest indeks – ślad rzeczywistego zdarzenia. Czarna forma nie została
przeze mnie narysowana. Jej kształt wynika z sygnału, który został kiedyś
zapisany na kopii filmowej. W tym sensie zachowuje dokumentalny związek z
konkretnym dźwiękiem, nawet jeżeli widz nie jest w stanie odczytać z niej
głosu, muzyki czy szumu. To nie ilustracja akustycznego zdarzenia, lecz jego
materialne następstwo.
Drugim poziomem
jest skala. Powiększenie kilkaset razy nie służy wyłącznie temu, aby lepiej
zobaczyć szczegół. Zmienia hierarchię całego nośnika. To, co na taśmie
pozostawało poboczne, techniczne i podporządkowane projekcji, przejmuje pole
obrazu. Margines filmu staje się centrum. Urządzenie, które miało jedynie
odczytać ścieżkę, zostaje symbolicznie zastąpione okiem widza.
Skala dźwięku / skala barwy
Trzecim poziomem
jest kolor. Właśnie tutaj mój cykl najmocniej odchodzi od historycznego
punktu odniesienia, jakim są czarno-białe „Fotografie dźwięków”
Bruszewskiego. W większości własnej praktyki fotograficznej pracuję w czerni
i bieli. Redukcja koloru pozwala mi zwykle mocniej skupić się na strukturze,
świetle, geście i samej idei. W tym projekcie taka redukcja byłaby jednak
sprzeczna z koncepcją. Potrzebowałam pełnej gamy barwnej.
Nie buduję przy
tym systemu, w którym określonej częstotliwości dźwięku odpowiadałby
konkretny kolor. Nie chodzi o dosłowną synestezję ani o pseudonaukowy kod.
Interesuje mnie analogia na poziomie skali. Dźwięk może przechodzić od ciszy
do natężenia, od tonu czystego do szumu, od pojedynczej częstotliwości do
złożonego widma; posiada wysokość, barwę, gęstość, dynamikę i czas.
Odpowiedzią plastyczną staje się więc możliwie szerokie spektrum koloru – od
czerwieni, oranży i żółcieni przez zielenie i turkusy po błękity, fiolety i
ich wzajemne przenikanie.
Kolor nie tłumaczy
dźwięku. Nie mówi widzowi, „co” zostało zapisane. Tworzy natomiast
przestrzeń intensywności, w której techniczny ślad może zostać odebrany na
nowo. Dla mnie właśnie ta pełnia chromatyczna jest odpowiednikiem
potencjalnej pełni dźwięku. Dlatego kolor – mimo że w moich pracach pojawia
się rzadziej – tutaj nie jest ozdobą, lecz jednym z fundamentów pracy.
Dokument i interpretacja
W każdej
kompozycji spotykają się dwa porządki. Pierwszy ma charakter obiektywizujący:
optyczna ścieżka jest technicznym zapisem realnego sygnału i została przeze
mnie pozyskana z konkretnej kopii. Drugi jest subiektywny: wybieram
fragment, ustalam kadrowanie, skalę, rytm, relację z tłem i kolor. Czarny
ślad zachowuje status dokumentu; pole barwne staje się interpretacją.
Ta relacja
odróżnia moje prace od eksperymentów z dźwiękiem rysowanym. Nie projektuję
formy po to, aby projektor ją „zagrał”. Nie tworzę również cyfrowej imitacji
wykresu audio. Pracuję z zastanym śladem. Techniczny fragment analogowego
nośnika przechodzi przez współczesny skaner i obróbkę cyfrową, ale jego
zasadniczy kształt wynika z wcześniejszego zdarzenia akustycznego i
technologii jego rejestracji.
W stosunku do
propozycji Bruszewskiego wprowadzam trzy istotne przesunięcia. Po pierwsze –
kolor jako równorzędny nośnik znaczenia. Po drugie – lokalną pamięć
konkretnych kopii, miejsc i ludzi, od których materiał pochodzi. Po trzecie
– rozbudowanie pojedynczego gestu fotograficznego w cykl piętnastu
monumentalnych kompozycji. Razem tworzą one rodzaj wizualnej skali albo
rozpisanej w przestrzeni partytury, choć nie są partyturą w tradycyjnym
sensie.
Pamięć zapisana na marginesie taśmy
W tradycyjnej
projekcji optyczny zapis dźwięku jest podporządkowany temu, co dzieje się na
ekranie. Widz słyszy rezultat jego odczytu, lecz samej ścieżki na ogół nie
ogląda. Mój projekt odwraca tę relację. Obraz filmowy zostaje usunięty z
centrum uwagi, a na pierwszy plan wychodzi to, co znajdowało się obok niego:
wąski, techniczny pas odpowiedzialny za słyszalność filmu.
To przesunięcie ma
również wymiar lokalny i historyczny. Wykorzystane taśmy prowadzą do filmów
oglądanych w Bydgoszczy, do Kinoteatru Adria, do Roberta Szamałka i Marka
Maciejewskiego, do doświadczenia projekcjonistów, techników i realizatorów
dźwięku. Obok autorów ekranowych istnieją przecież ci, którzy odpowiadali za
projekcję, jakość kopii, światło i dźwięk, a ich praca pozostawała
niewidzialna właśnie wtedy, gdy była wykonywana dobrze.
Dźwięk przechodzi
w tych pracach serię transformacji. Zdarzenie akustyczne zostaje zamienione
w sygnał; sygnał w światło; światło w fotograficzny zapis na taśmie. Po
latach ten zapis zostaje zeskanowany, wyizolowany, powiększony kilkaset razy
i wprowadzony w pełne pole koloru. Każdy etap zmienia sposób jego odbioru,
ale nie usuwa związku z pierwotnym nośnikiem. Dźwięk pozostaje obecny – już
nie jako coś, co słyszymy, lecz jako struktura, rytm, ślad i pamięć.
Przypisy i podstawa źródłowa
[1] Rick
Altman, „Silent Film Sound”, New York: Columbia University Press, 2004; por.
także Donald Crafton, „The Talkies: American Cinema’s Transition to Sound,
1926–1931”, Berkeley–Los Angeles: University of California Press, 1999.
[2] Mariusz
Guzek, „Filmowa Bydgoszcz 1896–1939”, Toruń: Dom Wydawniczy Duet, 2004;
Mariusz Guzek, „Bydgoszczanin idzie do kina – czyli o lokalnym widzu
filmowym w dwudziestoleciu międzywojennym”, w: „Polszczyzna bydgoszczan.
Historia i współczesność”, t. 5, red. Małgorzata Święcicka, Bydgoszcz:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, 2011, s. 13–25.
[3] Mariusz
Guzek, „Przełom dźwiękowy w kinach bydgoskich (1930–1933)”, w: „Historia,
dydaktyka, media. Księga pamiątkowa poświęcona prof. Januszowi Rulce w
czterdziestolecie pracy naukowej”, red. Barbara Tarnowska, Bydgoszcz:
Akademia Bydgoska im. Kazimierza Wielkiego, 2002, s. 289–298.
[4] James
Lastra, „Sound Technology and the American Cinema: Perception,
Representation, Modernity”, New York: Columbia University Press, 2000;
Donald Crafton, „The Talkies…”, dz. cyt.
[5] „70
lat Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy 1954–2024”, autorzy
rozdziałów: Mateusz Soliński i in., zwieńczenie redakcyjne Ewa Krupa,
Bydgoszcz: Kujawsko-Pomorskie Centrum Kultury w Bydgoszczy / Dom Wydawniczy
Margrafsen, 2024, zwłaszcza części dotyczące powstania i modernizacji kina
Adria.
[6] Academy
of Motion Picture Arts and Sciences, Research Council, „Motion Picture Sound
Engineering”, New York: D. Van Nostrand Company, 1938, s. 23–24 i nast.; por.
James Lastra, „Sound Technology and the American Cinema…”, dz. cyt.
[7] National
Film Preservation Foundation, „The Film Preservation Guide: The Basics for
Archives, Libraries, and Museums”, San Francisco: National Film Preservation
Foundation, 2004, s. 6–17; Paul Read, Mark-Paul Meyer (red.), „Restoration
of Motion Picture Film”, Oxford: Butterworth-Heinemann, 2000.
[8] Janusz
Zagrodzki, „Wojciech Bruszewski. Fenomeny percepcji”, Łódź: Miejska Galeria
Sztuki w Łodzi / Muzeum Miasta Łodzi, 2010, s. 50.
[9] Michał
Libera, Daniel Muzyczuk, „Mikroskopy do słuchania. Synchronizacje i
desynchronizacje w pracach dźwiękowych Wojciecha Bruszewskiego”, w: „Wojciech
Bruszewski. Across Realities”, red. Marika Kuźmicz, Łukasz Mojsak, Jakub
Zgierski, Warszawa: Fundacja Arton, 2014, s. 89–90; por. także „W kręgu
neoawangardy – Warsztat Formy Filmowej”, red. Marzena Bomanowska, Alicja
Cichowicz, Łódź: Muzeum Kinematografii, 2017.
[10] Andrey
Smirnov, „Sound in Z. Experiments in Sound and Electronic Music in Early
20th Century Russia”, London: Sound and Music / Koenig Books, 2013, rozdz. 7
„Graphical Sound”, s. 175–236.
[11] Materiały
własne autorki: taśmy 35 mm, fotografie i skany nośników, informacje
przekazane wraz z materiałami przez Roberta Szamałka i Marka Maciejewskiego
oraz relacja Marka Maciejewskiego dotycząca jego kontaktu z projekcją
filmową.
[12] Thomas
Patteson, „Instruments for New Music: Sound, Technology, and Modernism”,
Oakland: University of California Press, 2016, rozdz. 4 „Sonic Handwriting:
Media Instruments and Musical Inscription”, s. 82–113.
Bibliografia wybrana
Academy of Motion Picture Arts and Sciences, Research Council, „Motion
Picture Sound Engineering”, New York: D. Van Nostrand Company, 1938.
Altman Rick, „Silent Film Sound”, New York: Columbia University Press, 2004.
Bomanowska Marzena, Cichowicz Alicja (red.), „W kręgu neoawangardy –
Warsztat Formy Filmowej / In the Neo-Avant-Garde Circle – the Workshop of
the Film Form”, Łódź: Muzeum Kinematografii, 2017.
Crafton Donald, „The Talkies: American Cinema’s Transition to Sound,
1926–1931”, Berkeley–Los Angeles: University of California Press, 1999.
Guzek Mariusz, „Bydgoszczanin idzie do kina – czyli o lokalnym widzu
filmowym w dwudziestoleciu międzywojennym”, w: „Polszczyzna bydgoszczan.
Historia i współczesność”, t. 5, red. Małgorzata Święcicka, Bydgoszcz:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, 2011, s. 13–25.
Guzek Mariusz, „Filmowa Bydgoszcz 1896–1939”, Toruń: Dom Wydawniczy Duet,
2004.
Guzek Mariusz, „Przełom dźwiękowy w kinach bydgoskich (1930–1933)”, w: „Historia,
dydaktyka, media. Księga pamiątkowa poświęcona prof. Januszowi Rulce w
czterdziestolecie pracy naukowej”, red. Barbara Tarnowska, Bydgoszcz:
Akademia Bydgoska im. Kazimierza Wielkiego, 2002, s. 289–298.
Lastra James, „Sound Technology and the American Cinema: Perception,
Representation, Modernity”, New York: Columbia University Press, 2000.
Libera Michał, Muzyczuk Daniel, „Mikroskopy do słuchania. Synchronizacje i
desynchronizacje w pracach dźwiękowych Wojciecha Bruszewskiego”, w: „Wojciech
Bruszewski. Across Realities”, red. Marika Kuźmicz, Łukasz Mojsak, Jakub
Zgierski, Warszawa: Fundacja Arton, 2014, s. 89–90.
National Film Preservation Foundation, „The Film Preservation Guide: The
Basics for Archives, Libraries, and Museums”, San Francisco: National Film
Preservation Foundation, 2004.
Patteson Thomas, „Instruments for New Music: Sound, Technology, and
Modernism”, Oakland: University of California Press, 2016.
Read Paul, Meyer Mark-Paul (red.), „Restoration of Motion Picture Film”,
Oxford: Butterworth-Heinemann, 2000.
Smirnov Andrey, „Sound in Z. Experiments in Sound and Electronic Music in
Early 20th Century Russia”, London: Sound and Music / Koenig Books, 2013.
„70 lat Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy 1954–2024”,
autorzy rozdziałów: Mateusz Soliński, Alicja Dużyk, Weronika Korga,
Małgorzata Kubiak, Dorota Ratajczak, Marcin Wachniak, Katarzyna Wolska;
zwieńczenie redakcyjne Ewa Krupa, Bydgoszcz: Kujawsko-Pomorskie Centrum
Kultury w Bydgoszczy / Dom Wydawniczy Margrafsen, 2024.
Zagrodzki Janusz, „Wojciech Bruszewski. Fenomeny percepcji”, Łódź: Miejska
Galeria Sztuki w Łodzi / Muzeum Miasta Łodzi, 2010.